To, co naturalne, nie zawsze jest bezpieczne!


To, co naturalne, nie zawsze jest bezpieczne!: artykuł nr 4433

2007-04-11 19:46:49 Ekologia

Akumulowane w warzywach azotany mogą w układzie pokarmowym człowieka, pod wpływem enzymów trawiennych, przekształcać się w azotyny a te z kolei w rakotwórcze N-nitrozoaminy. Dr Sylwester Smoleń z Katedry Uprawy Roli i Nawożenia Roślin Ogrodniczych Akademii Rolniczej (AR) w Krakowie zaproponował nowatorską metodę ograniczania zawartości potencjalnie rakotwórczych substancji poprzez równoczesne dokarmianie dolistne roślin składnikami pokarmowymi, cukrem i hormonami roślinnymi.

Na kontynuowanie badań, jako jedyny naukowiec z Wydziału Ogrodniczego, otrzymał stypendium z funduszu rektorskiego AR. Do badacza wpływają już propozycje współpracy z firm i przedsiębiorstw.

Swój indywidualny projekt dr Smoleń zaczął realizować jeszcze przed uzyskaniem tytułu naukowego. Promotor, prof. Włodzimierz Sady dał młodemu doktorantowi duży zakres autonomii w projekcie badawczym realizowanym równolegle z przewodem doktorskim. Dr Smoleń zaczął tworzyć niewielki zespół do realizacji projektu dokarmiania dolistnego roślin.

OBNIŻYĆ ZAWARTOŚĆ SZKODLIWYCH SKŁADNIKÓW

„Akumulacji azotanów zainteresowała mnie podczas studiów magisterskich, kiedy aktywnie działałem w Kole Naukowym Fizjologii Roślin. Zastanawiałem się, jak obniżyć zawartość azotanów w warzywach, ponieważ udział azotanów pochodzących z warzyw w całodziennych racjach pokarmowych człowieka stanowi od 70 proc. do 90 proc.” – wspomina dr Smoleń.

Jak wyjaśnia, same azotany (NO3-) nie są szkodliwe, natomiast w układzie pokarmowym człowieka, pod wpływem enzymów trawiennych, przekształcają się w azotyny, a te z kolei w kancerogenne N-nitrozoaminy. Szkodliwość azotynów (NO2-) wynika również z powodowanego przez ten związek utleniania hemoglobiny do methemoglobiny i metmioglobiny oraz rozszerzenia naczyń krwionośnych i obniżenia ciśnienia krwi. Z tego powodu w skrajnych przypadkach zbyt wysokie stężenie azotanów w pożywieniu może prowadzić nawet do śmierci niemowląt. Azotyny destrukcyjnie oddziaływują także na witaminy z grupy A i B oraz karotenoidy.

TO, CO NATURALNE, NIE ZAWSZE JEST BEZPIECZNE

„Kumulacja azotanów wpisuje się w naturalny proces fizjologii roślin. Azot azotanowy (NO3-) jest dla roślin składnikiem odżywczym. W procesie uprawy roli i nawożenia roślin chcemy tak określić warunki agrotechniczne, aby zawartość azotanów w warzywach była jak najniższa. Jest to szczególnie ważne w przypadku żywności przeznaczonej dla niemowląt i dzieci” – mówi naukowiec.

W UE obowiązują bardzo ostre normy zawartości azotanów w żywności przeznaczonej dla niemowląt i dzieci - 200 miligramów azotanów na kilogram świeżej masy.

„Zaobserwowałem, że zawartość azotanów można obniżać poprzez dokarmianie dolistne warzyw różnymi związkami - przede wszystkim są to syntetyczne fitohormony, połączone z sacharozą, mocznikiem, przy udziale molibdenu, który odpowiada za redukcję azotanów w komórce roślinnej” – tłumaczy dr Smoleń.

WYNIKI BADAŃ STOSOWANE W PRAKTYCE

Naukowiec przeprowadził dwuletnie doświadczenia z marchwią, część wyników została opublikowana w popularnonaukowym "Haśle Ogrodniczym". Zainteresowała się nimi firma z województwa świętokrzyskiego produkująca nawozy do dokarmiania dolistnego i nawożenia glebowego, która w 2006 roku zleciła badania w tym zakresie.

„Podjęli ten pomysł, nieco jednak zmienili moją koncepcje, ponieważ część z zalecanych przeze mnie związków zostały dla celów badawczych zmieszane z aktualnie produkowanym nawozem. Wyniki tych badań są objęte tajemnicą handlową” – mówi dr Smoleń.

Badacz zapewnia, że z jego zaleceń można opracować niezależny produkt, który będzie można stosować na roślinach na kilka tygodni przed zbiorem, żeby znacznie ograniczyć ilość azotanów w plonie.

Na świecie nie stosuje się jeszcze nawozów produkowanych według receptury doktora. Dostępne na rynku produkty zawierają pojedyncze składniki, natomiast tego typu kombinacji nie ma. Jeżeli dalsze analizy, prowadzone na kilku gatunkach roślin, przyniosłyby spodziewane efekty, a badaczowi udałoby się zebrać zespół naukowy liczący kilkanaście osób, będzie szansa na sukces na skalę międzynarodową.

Do doktora Smolenia wpływają już propozycje współpracy z firm i przedsiębiorstw. Na stałe współpracuje z Zakładami Azotowymi w Tarnowie, może się też pochwalić zdobyciem sześciu świadectw wdrożeniowych potwierdzających wdrożenie do produkcji nowych rodzajów nawozów. Obecnie współpracuje z tym przedsiębiorstwem nad opracowaniem składu sześciu kolejnych produktów.

Naukowiec zajmuje się ponadto nawożeniem azotowym, technikami jego stosowania i wpływem na jakość biologiczną plonów. Ponadto wspólnie z pracownikami Katedry Uprawy Roli i Nawożenia Roślin Ogrodniczych prowadzi prace zmierzające do się ograniczenia w plonie warzyw zawartości metali ciężkich, głównie kadmu i ołowiu. Naukowcy starają się jednocześnie wzbogacać plony w składniki odżywcze i prozdrowotne, czyli witaminy. Skupiają się też na zwiększeniu aktywności antyoksydacyjnej warzyw.

PAP – Nauka w Polsce, Agnieszka Uczyńska

Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce

Następna strona

Poprzednia strona

Komentarze do artykułu nr 4433

rośliny jak mają światlo- same cukier syntezują, nie trzeba pryskać po liściach bo utrudni to wymianę gazową i nęci owady, a dodatkowe ilości molibdenu w pokarmach mogą być toksyczne dla ludzi. Młody naukowiec niech poczyta stare podręczniki zanim będzie wyważał otwarte drzwi. Zaraz odkryje że zakwaszenie gleby zwiększa ilość azotanów i dostanie za to laury od ciemnogrodu.
~uczeń(2009-02-08)

Twój komentarz



Wybrane wiadomości z ekologii