Bądź na bieżąco z wydarzeniami, subskrybuj kanały RSS
     Zobacz inne kanały tematyczne RSS dziennika BIOLOG
Wiadomości | Biotechnologia | Botanika | Ciekawostki | Ekologia | Leśnictwo | Medycyna | Zoologia | Encyklopedia | Forum chemiczne | Forum medyczne |

PASOŻYT, KTÓRY MOŻE OŚLEPIĆ

2005-06-08 18:17:34   Medycyna

Na badania tego niewielkiego pasożyta wydano w ciągu ostatnich lat kilkaset tysięcy złotych. Czy było warto? Warszawscy naukowcy z Instytutu Parazytologii PAN (IPAR). nie mają wątpliwości, że tak.

Toksokara - bo o niej mowa - rokrocznie atakuje tysiące Polaków, zwłaszcza najmłodszych. Setki chorują, dziesiątki ślepną; niektórzy, najsłabsi, mogą nawet umrzeć. Toksokarozę ludzie łapią od czworonogów, przypadkowo, zjadając mikroskopijne jaja pasożyta zawarte w kale psa bądź kota. W jednym gramie bywa do tysiąca jaj.

Lekarze pierwszego kontaktu często nie potrafią rozpoznać toksokarozy. Leczą ją jak grypę" - alarmuje dr Jakub Gawor, kierownik Pracowni Parazytoz Zwierząt Domowych w warszawskim IPAR.

ZAGROŻENIE DLA MALUCHÓW

Zaczyna się od bólu brzucha. Po kilku dniach pojawia się kaszel, osłabienie, gorączka. Aspiryna nie pomaga; chore dziecko trafia do pediatry. Leczenie niemal zawsze jest takie samo: coś na zbicie temperatury, na kaszel, zwolnienie, "dzieciak musi wypocząć"... W tym czasie larwy pasożyta rozpełzają się po wnętrzu ciała. Niszczą jelita, wątrobę, płuca. Trafiają do mózgu, oczu, uszkadzają tkanki.

"Rozmawialiśmy z rodzicami ponad 200 chorych dzieci. W wielu przypadkach o istnieniu pasożyta lekarze w ogóle nie wiedzieli. Trzeba ich doszkalać, uświadamiać też społeczeństwo" - uważa dr Gawor.

WIĘKSZOŚĆ SZCZENIĄT MOŻE ZARAŻAĆ

Toksokarozą warszawscy naukowcy zajmują się od lat. Z badań dr Boreckiej wynikało jasno - odchody aż 60 proc. polskich szczeniąt zawierają formy inwazyjne pasożyta. W 2003 r. dr Anna Borecka przygotowała na ten temat pracę doktorską. Badając psy oraz ich odchody określała ekstensywność u zwierząt (czyli odsetek zarażonych osobników).

Najbardziej narażone są dzieci, ponieważ bawią się w piachu i ziemi, a potem wkładają nie umyte ręce do buzi i połykają jaja (formy inwazyjne pasożyta). W jelicie cienkim wykluwają się larwy (ok. 0,4 mm długości), które przebijają ścianę układu pokarmowego i wraz z krwioobiegiem rozchodzą się po całym ciele. Rozpoczyna się proces wyniszczania.

ZŁAPAĆ PASOŻYTA NA GORĄCYM UCZYNKU

"Nikt dotąd nie +złapał toksokary na gorącym uczynku+, wtedy gdy zaraża. Objawy daje bowiem zwykle dopiero po kilku tygodniach, a nawet miesiącach. Takie opóźnienie sprawia, że niewiele wiemy o czynnikach ryzyka choroby. My postanowiliśmy zbadać korelację pomiędzy toksokarozą, a obecnością jaj w najbliższym otoczeniu dziecka" - wyjaśnia dr Gawor, kierownik finalizowanego właśnie KBN-owskiego grantu.

Metodologicznie praca była dość prosta. "Zaprzyjaźnione" kliniki (Klinika Okulistyki Centrum Zdrowia Dziecka oraz Wojewódzki Szpital Zakaźny w Warszawie) powiadamiały instytut o przypadkach toksokarozy u dzieci. Jeśli rodzice chorego wyrażali zgodę, naukowcy składali im wizytę. Zbierali informacje na temat kontaktu chorego ze zwierzętami. Pobierali kilkanaście próbek gleby w najbliższym otoczeniu domu dziecka (na wsi) lub na jego ulubionym placu zabaw (w mieście). Potem w laboratorium szukali jaj. Były w 9-11 proc. przebadanych miejsc.

"Bardziej medialna byłaby oczywiście stuprocentowa korelacja, ale nie była ona możliwa. Glebę pobieraliśmy przecież w kilkanaście miesięcy po zarażeniu, przez ten czas jaja były z niej wypłukiwane przez deszcz, przysypywane ziemią. Dziecko często też zarażało się nie w miejscu zamieszkania, a np. podczas wakacyjnego wyjazdu. I tak 9-11-procentowa korelacja to zaskakująco dużo" - wyjaśnia parazytolog.

DOMOWI ULUBIEŃCY ŹRÓDŁEM CHOROBY

"Naszym zdaniem wygląda na to, że najczęstszym źródłem choroby bywa własne zakażone zwierzę" - dodaje.

Wyniki IPAR nie ograniczały się tylko do tego wniosku. Naukowcy opracowali też metodę pozwalającą rozróżnić gatunek robaka wywołującego chorobę.

Powodować ją może zarówno Toxocara canis - glista psia, jak i T. cati - kocia. Do dziś nie wiadomo, który z pasożytów jest większym zagrożeniem dla ludzi. Jaja obu gatunków (oglądane pod mikroskopem) są identyczne. Same robaki wyglądem też w zasadzie się nie różnią. Opracowana przez IPAR analiza DNA wątpliwości jednak nie pozostawia.

"Korelację mamy, nowoczesną metodę i fachowe publikacje też. Do szczęścia brakuje tylko publikacji popularyzującej wiedzę o chorobie, ale i ona będzie już wkrótce" - podsumowuje trzy lata pracy dr Gawor.

PIERWSZA POLSKA MONOGRAFIA TOKSOKAROZY

Nie będzie to artykuł w czasopiśmie, lecz książka: "Toksokaroza - epidemiologia, klinika, diagnostyka, zapobieganie i leczenie" - pierwsza polska monografia na ten temat.

Książka, napisana wespół z lekarzami i diagnostami, zainteresować może wszystkich: lekarzy, weterynarzy, laborantów, a także właścicieli zwierząt i strażników miejskich. Zwłaszcza ci ostatni powinni się dowiedzieć, jak groźne są psie i kocie odchody zostawione na trawniku czy plaży. Jedna kupa to kilkaset tysięcy jaj, a jedno jajo - to larwa, która umiejscowiona w oku, powoduje nieuleczalną ślepotę.

Toksokarozę trudno leczyć. Znacznie łatwiej jej zapobiegać. Wystarczy regularne odrobaczanie zwierząt i tzw. "reżim odchodowy", czyli mandaty dla tych właścicieli psów i kotów, którzy nie sprzątają po swoich czworonogach.

* * *

Wyniki badań IPAR wzbudziły duże zainteresowanie za granicą. Kilka miesięcy temu prezentowane były na European Multicolloquium of Parasitology w hiszpańskiej Walencji, pod koniec maja br. - w Wilnie, na sympozjum Bałtyckiego Towarzystwa Parazytologicznego. Kilka dni temu (1 czerwca) w Warszawie zaprezentowano je na II konferencji szkoleniowej dla lekarzy i weterynarzy z całego kraju pt. "Toksokaroza - niebezpieczna zoonoza XXI wieku", zorganizowanej przez wykonawców grantu.

Dzięki uprzejmości: PAP - Nauka w Polsce, Michał Henzler

8 czerwca 2005




Komentarze KOMENTARZE
Zapraszamy też do dyskusji na największym polskim forum ekologiczne

    ja mysle ze moje dziecko moze miec to samo.choc lekarze mowili ze robili jej badania na temat bakteri ale nic nie wyklili zauwazylam ze od kilku dni moja corka jest oslabiona,ma chrypke,katar a od kilku miesiecy na oczku ma blonke i zaczerwienione.powinny byc wyklady na temat takich griznych bakteri.lekarze powinni sie dokształcac bo coraz wiecej jest nowych groznych chorob.dziekuje
~ka si a Ocena artykułu: 5. (2007-10-23)

    W porządku ... jest "obcy" ale jak go znaleźć? Które laboratoria robią badania? Czy w ogóle można wykryć tego pasożyta w zwykłych laboratoriach czy potrzebne jest jakieś megaspecjalistyczne? martwi mnie to, że owszem "odkrywają" sobie jakieś tam czynniki chorobotwórcze ale nic na temat diagnozowania i leczenia u zwykłych zjadaczy ... "piasku" :(((((
~druuna Ocena artykułu: 1. (2007-11-30)

    super dzięki za informaję ,obawiam się że moje dziecko jest chore,jakie zrobić badania ,by potwierdzić lub wykluczyć?
~renata(2007-12-28)

    trzeba zrobić test telisa
~ruda55(2010-01-14)

    Jezeli jest podejrzenia o pasozyty to nie ma co robic testow.Trzeba znalezc madrego lekarza ktory poprowadzi to leczenia.Nie jest latwo go znalezc.Doktor ktora to robila w Warszawie ,niestety nie zyje.W/g niej nie bylo sensu robic badan poniewaz kazdy pasozyt rozmnaza sie w innym czasie i test wykrywa tylko u 40% .Zarobaczenie wsrod spolecznosci jest b.duze.Jakies 85% populacji ludzi ma robale i to nie jeden gatunek.Bywa ze kilkanascie w jednym organizmie.Odtruwa sie cale rodziny bo inaczej nie ma to sensu.Polecam ksiazke od ktorej wlos staje na glowie gdy sie ja czyta.Nadiezda Siemionowa - "Szkola Zdrowia - uwolnij sie od pasozytow i zyj bez nich."
~Krystyna(2010-03-01)

    Jesli chodzi o toksokaroze to testy nic nie daja!! Postac oczna wykrywa sie albo poprzez badanie okulistyczne albo badanie krwi z wymazem na ktorym jest widoczna wieksza ilosc przeciw cial.
~neta(2010-03-12)

    jesli chodzi o pasożyty i ich wykrywalność to nie ma badania które daje 100% pewność.Jest to uzaleznione od specyfiki pasożyta(rodzaj), jego stadium rozwoju, tego czy akurat składa jaja(jesli jest to wymaz). Moim zdaniem dobre wyniki daje biorezonans magnetyczny na aparacie MORA(dostępny w kilku największych miastach). Jest to bezbolesny pomiar częstotliwości danego patogenu w organiźmie(jeśli występuje da rezonans). Metoda diagnostyczna w Polsce nieznana ale często stosowana w Niemczech lub Anglii. Nie można tylko dać się do niej zniechęcic tym którzy z niej nie korzystali ale i tak twierdzą, że jest nieskuteczna. Ja sprawdziłem na sobie i uczciwie moge powiedzieć, że nieżałuję.
~22(2010-05-10)

    Takie badania można już przeprowadzić w Polsce w Warszawie. Sama tam byłam, to badanie nazywa się Vega-Test i robiłam je w ośrodku TREA na ul. Wilczej.
~Doda(2010-11-01)



Twoje imię lub nick 
Twój komentarz





Ostatnie wiadomości

Ruszyła kampania społeczna o życiu z chorobą Fabryego

Mały kleszcz - duże zagrożenie, czyli jak bezpiecznie spędzać czas na świeżym powietrzu

Akademicka Koalicja na Rzecz Walki z Rakiem Szyjki Macicy

Hybrydowy stent szyjny

Pijawki wciąż świadczą chorym nieocenione usługi

Poszukiwania przyczyn chorób neurodegeneracyjnych

Polacy nadal lekceważą grypę