Dzień z Fahrenheitem


Dzień z Fahrenheitem: artykuł nr 5934

2008-10-29 04:55:55 Ciekawostki

Dlaczego ryby nie zamarzają w skutym lodem jeziorze? W jaki sposób zmieścić metrowy balon w kubeczku o średnicy piętnastu centymetrów, zgnieść puszkę nie używając siły albo wytworzyć pioruny w kuchence mikrofalowej? I czy butelka z wodą może stać się rakietą? A to wszystko w obliczu pana Fahrenheita – 30 października na Długim Targu w Gdańsku uroczyście odsłonięta zostanie kolumna meteorologiczna, a gdańszczanie przemienić się będą mogli w eksperymentujących naukowców.

Już dziś warto wiedzieć, że jeśli w czwartek skala Celsjusza wskaże temperaturę powietrza na poziomie 10 stopni, to termometr Fahrenheita będzie pokazywał 50. Tajemnice związane z temperaturą – pasją dawnego gdańszczaniana Fahrenheita – odsłonią przed gdańszczanami doktoranci i studenci z Politechniki Gdańskiej. Prezentacje rozpoczną się w czwartek o godz. 12 na Długim Targu. Neptun jeszcze takich cudów nie widział. Każdy mieszkaniec miasta będzie miał szansę wykonać własny eksperyment fizyczny. Plenerowe mini-wykłady i pokazy odbędą się bowiem pod hasłem „Zrób to sam”. Na gości czekać będą cztery stanowiska oraz materiały doświadczalne.

– Planujemy również pokazy specjalne przy użyciu bardzo wysokich temperatur. Pokażemy jak gorące jest stopione żelazo i spróbujemy przepalić „szynę kolejową” – zachęca Dawid Kubacki, doktorant z Politechniki Gdańskiej, pomysłodawca i organizator imprezy. – I te prezentacje poprowadzą, rzecz jasna, wyłącznie profesjonaliści. Jedną z ciekawostek będzie lewitujący pociąg. Pokażemy też fontannę mrożącą krew w żyłach i przygotujemy wiele niespodzianek.

Dzień z Fahrenheitem gmina Gdańsk wraz z pracownikami politechniki przygotowała ze specjalnej okazji, uroczystego odsłonięcia na Długim Targu nietypowego pomnika – kolumny meteorologicznej z termometrem Fahrenheita. Mało kto dziś pamięta bowiem, że wielki fizyk, twórca pierwszych rzetelnych termometrów na świecie, urodził się w Gdańsku pod koniec XVII wieku, a dzieciństwo spędził w domu przy ul. Ogarnej, w miejscu gdzie dziś stoi kamienica z numerem 94/95. Jeszcze mniej ludzi potrafiłoby dzisiaj zrekonstruować dawny termometr Fahrenheita. – Od dawna marzyliśmy o tym, aby zamontować taki termometr na Długim Targu – opowiada Romuald Nietupski, do niedawna dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. – W czasach Fahrenheita urządzenie stało tuż obok Fontanny Neptuna. Dowiedzieliśmy się tego od profesora Andrzeja Januszajtisa. Nie wiedzieliśmy natomiast, jak to zrobić i kto mógłby podjąć się tego trudnego zadania. Nie zachował się bowiem żaden termometr z tego czasu, nie mieliśmy także dostępu do dokumentacji technicznej ani nawet rysunków.

Znalazł się jednak śmiałek na Wydziale Fizyki Teoretycznej i Matematyki Stosowanej PG. To doktorant piątego roku, Dawid Kubacki, ten sam który wpadł na pomysł by przy okazji odsłonięcia kolumny zrobić dzień eksperymentów „na ulicy”. – Cały problem polegał na tym, aby wydmuchać odpowiednią bańkę szklaną, następnie wypełnić ją rtęcią, a na koniec wyskalować urządzenie – tłumaczy młody inżynier. – Jeśli chodzi o wzór modelu z tego okresu, a konkretnie z roku 1752, znaleźliśmy go w książce profesora Andrzeja Januszajtisa „Mr Fahrenheit, dżentelmen z Gdańska”. Wyznaczyłem teoretyczne parametry i zabraliśmy się do dzieła.

Szklaną bańkę do termometru przygotował Ryszard Napiórkowski z Uniwersytetu Gdańskiego, mistrz wydmuchiwania szkieł laboratoryjnych. – Uwielbiam takie wyzwania – wyznaje Napiórkowski, mistrz z 48-letnim doświadczeniem. – Robię przeważnie same prototypy, a wtedy próbuje się do skutku. Najpierw wydmuchałem naczynie według zlecenia pana Kubackiego. Następnie musiałem tę bańkę przeciąć na pół, żeby zmierzyć jej wielkość w środku. Dopiero wtedy z identycznej ilości szkła zrobiłem właściwą, o określonych parametrach.

Mistrz opowiada, że tego rodzaju przedsięwzięcia są o tyle trudne, że człowiek jest zdany właściwie sam na siebie, własne doświadczenie i pomysłowość. Niewielu jest bowiem w Polsce specjalistów od wydmuchiwania nietypowych szkieł. Nie ma też pomocy naukowych w postaci książek na ten temat.

W całą operację zaangażowani byli nie tylko naukowcy. Do projektu zaproszono również artystę rzeźbiarza – prof. Jana Szczypkę, który wykonał model oprawy termometru w skali 1:1. Oryginał wprawdzie był drewniany, nowa oprawa – z uwagi na konieczność zapewnienia trwałości – została zrobiona jako odlew w brązie. Wykonała go odlewnia Ireneusza Wylęgały w Wiślince. W trakcie szeregu konsultacji przesądzono ostatecznie, że w oprawie termometru będą umieszczone dwie skale – w stopniach Fahrenheita i Celsjusza, barometr, płaskorzeźba przedstawiająca muskularnego młodzieńca oraz tabliczki informacyjne. Termometr mierzy 140 cm, cała kolumna zaś jest wysoka na ponad 3,5 metra. Na szczycie ma wiatraczek do określania siły wiatru i kierunków świata. Jak zapewniają twórcy staranność wykonania detali sprawia, że obiekt, który stanie na skrzyżowaniu Długiego Targu z ul. Mieszczańską, jest wyjątkowo ciekawy.

Uroczyste odsłonięcie kolumny meteorologicznej z termometrem Fahrenheita 30 października, godz. 13

Plan dnia z Fahrenheitem
·  godz. 12 – rozpoczęcie eksperymentów na Długim Targu pod hasłem „Zrób to sam“
· godz. 13 – uroczyste odsłonięcie kolumny meteorologicznej Fahrenheita
· godz. 13.20-13.30 – najciekawsze eksperymenty, pokaz pt. „Temperatura – czyli, czy jest zimno, czy jest ciepło?”
· godz. 13.30 – dalszy ciąg eksperymentów
· godz. 18 – fire show
· godz. 18.30 – zakończenie imprezy



Następna strona

Poprzednia strona

Komentarze do artykułu nr 5934

Twój komentarz



Wybrane wiadomości z ciekawostek