Chcą odtworzyć wymarłego tura


Chcą odtworzyć wymarłego tura: artykuł nr 5212

2007-11-23 07:26:43 Biotechnologia

Za pomocą DNA znajdującego się w muzealnych szczątkach turów, polscy naukowcy z Katedry Biochemii i Biotechnologii Akademii Rolniczej w Poznaniu oraz Instytutu Genetyki Człowieka PAN chcą odtworzyć tura - zwierzę, które w średniowieczu było symbolem polskich lasów. Projekt uzyskał poparcie Ministerstwa Ochrony Środowiska.

Inicjatorem i koordynatorem zmierzających do tego badań jest Polska Fundacja Odtworzenia Tura (PFOT). Organizacja ta powstała 13 października 2006 roku. Skupia kilku wybitnych polskich specjalistów z dziedziny genetyki, embriologii i biotechnologii. Wiodącą rolę odgrywają prof. Ryszard Słomski z Akademii Rolniczej w Poznaniu i prof. Jacek A. Modliński z Zakładu Embriologii Doświadczalnej Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu pod Warszawą. Inauguracji PFOT towarzyszyło uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej turowi w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym.

Po co powołano PFOT, co jest jej celem i dlaczego to właśnie tur jest obiektem jej zainteresowania? "Jest to zwierzę kojarzone z Polską, z naszymi ziemiami - tłumaczy prof. Słomski. - W pewnym sensie symbolizuje nasz kraj. To tutaj wyginęli ostatni przedstawiciele tego gatunku". Zadaniem Fundacji jest m.in. pozyskiwanie i gromadzenie potrzebnych funduszy, głównie od prywatnych sponsorów, a także ze środków unijnych.

WIELKI I SILNY

Tur (Bos primigenius) był jednym z największych zwierząt, jakie kiedykolwiek zamieszkiwały Europę. Dorosły samiec osiągał do 3 metrów długości i 2 metrów wysokości w kłębie, a ważył 800-1000 kg. Był przedstawicielem rzędu parzystokopytnych. Naukowcy uważają, że od tura właśnie, udomowionego w Azji 608 tysięcy lat temu, wywodzi się większość ras współczesnego bydła.

Przodkowie tura pojawili się w epoce pliocenu (2 mln lat temu) w Indiach. Z czasem te roślinożerne zwierzęta rozprzestrzeniły się na terenach leśnych całej Azji i Europy oraz na północy Afryki. Zamieszkiwały zwarte i położone w nizinach puszcze, zapewniające obfitą bazę pokarmową w postaci roślin jednoliściennych (wszelkiego rodzaju traw i turzyc). Samice turów - krowy cieliły się corocznie po trwającej 9 miesięcy ciąży, rodząc przeważnie jedno cielę.

Ostatnie tury wyginęły w Polsce. "Proces ich wymierania rozpoczął się już X wieku, ale później nastąpiło gwałtowne, skokowe zmniejszenia pogłowia - mówi Słomski. - Najpierw zwierzęta znikły z terenów Europy Zachodniej (w X wieku z Francji, na przełomie XI i XII z Niemiec). W XIV wieku żyły już tylko na Mazowszu. Ostatecznie, w 1627 roku na terenie Puszczy Jaktorowskiej niedaleko Grodziska Mazowieckiego doszło do padnięcia ostatniej krowy".

Wśród przyczyn wymarcia turów wymienia się m.in. polowania, utratę środowiska życia (wynikającą z intensywnego rozwoju rolnictwa), zmiany klimatyczne oraz choroby przenoszone przez bydło. "Być może była to choroba, być może srogie zimy, a może jakieś inne czynniki - mówi Słomski. - To także jest przedmiotem naszego badania. Warto dokładnie zbadać przyczyny wyginięcia tura, chociażby po to, aby zapobiec podobnej sytuacji w przypadku bydła domowego".

PLAN DZIAŁANIA

Dzięki eksponatom muzealnym wymarłych przed wiekami zwierząt, a konkretnie materiałowi genetycznemu pobranemu z ich kopalnych szczątków, polscy genetycy chcą przywrócić tura rodzimym lasom. W zachowanych kościach tych zwierząt pozostało bowiem DNA, które można sklonować.

"Planowane badania wpisują się we współczesne kierunki poszukiwań dotyczące starożytnego (kopalnego) DNA - uważa prezes Fundacji, dr Mirosław Ryba. - Na Zachodzie badania takie prowadzone są od 20 lat, a ich wyniki publikowane m.in. w takich czasopismach, jak +Nature+, +Science+ i +Proceedings of the National Academy of Sciences USA+, których nikt nie zalicza do kategorii science fiction".

"Należy również uświadomić sobie, że korzyści z badań nad DNA tura to możliwość wdrażania nowych technologii w inżynierii genetycznej i biotechnologii. Badania nad starożytnym DNA przyczyniły się bowiem do pełniejszego zrozumienia pochodzenia człowieka, migracji po różnych kontynentach, śledzenia mutacji, zaś badania DNA mumii egipskich i szczątków odkrytych w lodowcach pozwoliły lepiej poznać rozwój naszej cywilizacji" - dodaje Ryba.

Naukowcy zapewniają, że na obecnym poziomie wiedzy w dziedzinie genetyki i biotechnologii można myśleć o wyhodowaniu zwierzęcia nieomal identycznego z wymarłym turem (ok. 99 proc. zgodności genetycznej).

"Jednak projekt ten to nie tylko samo odtworzenie gatunku - podkreśla prof. Słomski. - To także poznanie jego losów, wyznaczenie pokrewieństwa z innymi gatunkami, wskazanie najbliższych krewniaków, stwierdzenie podobieństw i różnic np. z bydłem domowym. Ważne więc, abyśmy to odtworzenie traktowali szerzej niż tylko doprowadzenie do narodzin biegającego zwierzęcia".

Chodzi też o to, jak mówi naukowiec, aby wskazać, że niektóre gatunki giną wprost na naszych oczach. "Dla przyrody te 400 lat od śmierci ostatniej turzycy, to mniej niż mgnienie oka. Dlatego warto pracować nad metodami, które w przyszłości mogłyby zapobiegać podobnym sytuacjom.

DO SUKCESU - KROK PO KROKU

Jak tłumaczy prof. Słomski pierwszy etap prac, zmierzających do sklonowania przedstawiciela wymarłego gatunku, polega zawsze na wyizolowaniu jego DNA. "Najpierw, bazując na zachowanych szczątkach tura - głównie kościach - musieliśmy uzyskać jego informację genetyczną. Ten etap zakończył się powodzeniem. Jest to o tyle ważne, że uzyskanie informacji genetycznej z materiałów archiwalnych często jest bardzo trudne. Wymaga nie tylko dobrej metodyki, ale i dużo szczęścia".

Krok drugi polega na sprawdzeniu, na ile informacja genetyczna będzie "współdziałać" z naukowcami - czy podda się ich procedurom laboratoryjnym. To także genetycy mają już za sobą. "Teraz jesteśmy na etapie poznawania DNA tura - wyjaśnia Słomski. - Jeśli zdobędziemy środki finansowe, prace nabiorą większego tempa. Jeśli nie, nasz eksperyment wciąż będzie miał charakter hobbystyczny i potrwa dużo dłużej".

"Dobrze, żeby prace te były w całości wykonane w Polsce - dodaje naukowiec. - Nie chcemy, aby przejął je jakiś zagraniczny ośrodek badawczy". Jak wyjaśnia, ma to znaczenie nie tylko dla prestiżu kraju i prowadzącego badania instytutu. "Odtwarzanie gatunku to bowiem nowoczesna biotechnologia. Możność pracy w tym zakresie jest niezwykle mobilizująca i bardzo cenna. Pozwala dużo się nauczyć, wdrożyć dużo procedur i uczestniczyć w wymianie myśli naukowej".

Obecnie wszystkie badania prowadzone są w laboratoriach Katedry Biochemii i Biotechnologii Akademii Rolniczej w Poznaniu. Ale w skład grupy badawczej, poza przedstawicielami tej jednostki, wchodzą także naukowcy z Instytutu Genetyki Człowieka PAN. "Działamy wspólnie!" - podkreśla Słomski.

Analizowanie DNA tura służy także innemu celowi. Na podstawie uzyskanych dzięki niej informacji, wybiera się matkę zastępczą, która urodzi klonowane zwierzę. Musi być ona przedstawicielem gatunku, który jest najbardziej podobny genetycznie do gatunku klonowanego.

W NAUCE NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH

Słomski przestrzega przed utożsamianiem omawianych badań z tym, co pokazują nam autorzy filmów i książek science fiction. Wyjaśnia, że postępowanie, które przedstawiono np. w "Parku Jurajskim" Spielberga jest po prostu niemożliwe - nie ma obecnie technologii, które by je umożliwiły.

Dodaje jednak: "Przez 35 lat swojej pracy wiele razy już słyszałem że coś jest niemożliwe, a potem okazywało się, że jednak jest możliwe. Dzięki takiemu podejściu - dążeniu do niemożliwego - zostało przełamanych wiele barier w nauce. Np. odkrywca struktury DNA, James Watson, w tym roku w czerwcu poznał w pełni własną informację genetyczną. Gdyby ktoś powiedział mu o tym kilkanaście lat temu, odpowiedziano by, że to zupełnie niemożliwe. Nigdy nie wolno więc wykluczać przełomów metodycznych, dotyczących odtwarzania i zabezpieczania gatunków wymierających".

"Moje spojrzenie na odtworzenie jest następujące - najpierw trzeba poznać losy danego gatunku, później jego krewnych i różnice, które między nimi zachodzą, a jeszcze później odtworzyć przyczyny wyginięcia gatunku - podsumowuje prof. Słomski. - A jeśli w toku tych badań doprowadzimy także do narodzin zwierzęcia posiadającego cechy tura, to będzie to ostatni etap i ukoronowanie naszej działalności. Jednak nie wolno zapominać, że etapy wcześniejsze są równie cenne".

***

Prof. dr hab. Ryszard Słomski jest kierownikiem Katedry Biochemii i Biotechnologii Akademii Rolniczej w Poznaniu oraz zastępcą dyrektora ds. naukowych w Instytucie Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu. Zajmuje się diagnostyką molekularną chorób genetycznych, charakterystyką nowych genów człowieka, biotechnologią i badaniami medyczno-sądowymi.

Jego dorobek naukowy obejmuje 96 oryginalnych prac twórczych, 65 artykułów i 3 książki. Jest promotorem 11 prac doktorskich i 46 prac magisterskich. Od 1989 r. organizuje Szkoły Letnie z zakresu biologii molekularnej. Jest laureatem kilku prestiżowych nagród, m.in.: Medalu Komisji Edukacji Narodowej, Medalu im. Jędrzeja Śniadeckiego, Nagrody im. Jędrzeja Śniadeckiego, Nagrody Wydziału VI PAN, Nagrody Sekretarza Naukowego PAN czy Nagrody Polskiego Towarzystwa Biochemicznego im. W. Mozołowskiego.

Przez kilka lat przebywał na stażach naukowych w USA na Uniwersytecie Chicago, Uniwersytecie Illinois i Harvard Medical School. Był stypendystą Fundacji A. Humboldta. Jest członkiem Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN, Polskiego Towarzystwa Biochemicznego, Polskiego Towarzystwa Genetycznego, Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka i Kolegium Medycyny Laboratoryjnej.

Prof. Jacek Modliński kieruje Zakładem Embriologii Doświadczalnej Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu. Od lat siedemdziesiątych zajmuje się problemami związanymi z klonowaniem ssaków i embriologią eksperymentalną ssaków.

Pracownicy Fundacji, oprócz badań ściśle naukowych, angażują się też w popularyzację wiedzy o turach. Uczestniczyli m.in. w wykładach dotyczących problemu klonowania i restytucji ginących gatunków zwierząt oraz pracy ze starożytnym DNA.

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Czechowicz

Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce

Tagi: Tur Bos primigenius DNA genetyka PAN Ryszard Słomski Jacek A. Modliński PFOT Polska Fundacja Odtworzenia Tura genetycy

Następna strona

Poprzednia strona

Komentarze do artykułu nr 5212

po co nam tur w lasach? jaki jest sens takiej akcji?
~Georgina(2007-11-23)

Moim zdaniem przywrócenie do istnienia gatunku który wymarł kilka wieków temu mogło by wprowadzić sporo zamieszania w naszym ekosystemie leśnym. Uważam, że naukowcy powinni sie skupić na ochronie gatunków żyjących obecnie.
~Leśniczy(2007-11-24)

Jak to po co? Zastanówmy się jak wielce ciekawą i niesamowitą rzeczą jest przywrócenie do życia wymarłego gatunku!
~Delf(2007-11-24)

Popieram w pełni Lesniczego! Takie wprowadzenie gatunku wymarłego wieki temu wprowadzi straszne zamieszanie, którego nie bedziemy mogli przewidziec-mogą wymrzec z kolei inne gatunki roslin czy zwierząt. I również uważam, że wszyscy z nas, nie tylko naukowcy, powinni swoją energie i chęć dzialania skierować ku zyjącym gatunkom i ich ochronie, bo obecnie to to jest naszym priorytetem jako przyrodników!
~BartezP(2007-11-25)

Dlaczego nie poprzeć tak nieowybrażalnego do niedawna projektu? Gdyby się to to udało, byłby to fenoemen na skalę światową. Nie ma się co obawiać, że tury będą biegały po lasach, bo naukowcy musieliby najpierw przeprowadzić wiele badań. Aby odtworzyć gatunek jako taki, nie wystarczy wyhodować 1 sztukę. Należałoby odtworzyć dwa egzemplarze, pochodzące z innego materiału genetycznego. Tylko taka krzyżówka daje bowiem szanse na rozwój zdrowego potomstwa. Z kolei, aby skrzyżować potomstwo należałoby
~Vlad(2007-11-28)

odtworzyć potomstwo z innych 2 linii genetycznych. Nie wiadomo, czy to wystarczy aby powstał silny gatunek. Być może właśnie ograniczenie bazy bytowania tura mogło doprowadzić do krzyżowania się osobników w obrębie bardzo wąskiej populacji genetycznej. To z kolei mogło wpłynąć na słabszą zdrowotność tego gatunku i wreszcie do całkwitego wymarcia.
~Vlad Ocena artykułu: 5(2007-11-28)

Tury wymarły na skutek chorób które roznosiło bydło domowe, gdyz wówczas ludzie wypasali je w lasach. Faktycznie zgodze sie ze jesli by sie to udało naukowcom to bylby to ogromny sukces, ale sukces genetyki. Wg tego artykułu naukowcy chcieliby wprowadzić tura na nowo do lasów, ale czy nie zastanawialiscie sie jakie by to mialo skutki??? jesli uważaasz Vlad ze nic by sie nie stało to jestes w błedzie i brakuje Ci globalnego spojrzenia na ekologię i cała sieć zależności miedzy organizmami!Pozdr...
~BartezP(2007-12-07)

W artykule nie ma przecież żadnej wzmianki o tym że zamierzają go wypuścić na wolność (są to ludzie o szerokim wykształceniu bio-ekologicznym i wiedzą jakie były by skutki takich decyzji). Odnośnie kwestii zasadności badań uważam że to bardzo dobry pomysł - nie znaczy że wykonalny (nie wiem w jakim stanie jest materiał genet. i jaka będzie godność z najbliższym mu gatunkiem). Powiem więcej gdyby się udało to był by to spektakularny (głośny) sukces i podniusł rangę POLSKICH UCZELNI :]
~SAPER Ocena artykułu: 5(2008-01-17)

A TAK WOGULE JAK WYGLĄDAŁ TEN TUR I COŚ WIĘCEJ JA CHCE SIĘ DOWIEDZIEĆ
~DADIK(2008-04-08)

bardzo dobry pomysl tylko dlaczego nie ma go w tv i na jakim etapie sa badania arek
~Arek Ocena artykułu: 5(2009-07-07)

popieram pomysl poniewaz tur to nie mamut a to my polacy przyczynilismy sie do wymarcia tego gatunku przez polowania dlaczego tak malo muwi sie o tym w telewizi i dlaczego zadna partia polityczna nie chce sie w ten projekt zangazowac
~arek Ocena artykułu: 4(2009-08-14)

nic do tej chwili w tv nie robia
~(2009-12-15)

nic do tej chwili w tv nie robia
~Arek(2009-12-15)

Mieszkam w Jaktorowie (tu gdzie padł ostatni tur) i jakoś mi nie brakuje tych bydlaków. W ostatnim kawałku Puszczy stoi 'pomnik ostatniego tura' i to wystarczy. Jak zaczną kombinacje i mutowanie to jeszcze tego pożałują. To nie jest zwierzę typu lis, że się boi człowieka. Jeśli je wpuszczą do lasów to zaczną się mnożyć i niszczyć okoliczne wioski. To naprawdę jest beznadziejny pomysł.
~F(2010-04-10)

Twój komentarz



Wybrane wiadomości z bitechnologii